Od probówki do pędzla
W fartuchach laboratoryjnych i z pędzlami w dłoniach przygotowywaliśmy światłoczuły roztwór.
Odmierzanie, mieszanie, pierwsze pytania i lekkie niedowierzanie, że z tak niepozornych składników za chwilę powstaną obrazy.
Papier pokryty emulsją musiał chwilę odpocząć, a my w tym czasie planowaliśmy nasze kompozycje.

Twórczy etap warsztatów
Gdy arkusze wyschły, rozpoczął się najbardziej twórczy etap warsztatów.
Uczestnicy komponowali własne obrazy, układając na papierze:
- rośliny
- próbki
- przedmioty codziennego użytku
- przygotowane negatywy
Każdy projekt był inny – bardzo osobisty.
Światło, czas i chemia
Tak przygotowane prace naświetlaliśmy światłem UV, a chwile oczekiwania wypełniały rozmowy o sztuce, fotografii i chemii.
Płukanie prac w wodzie to zawsze moment „wow”.
Niebieski kolor pojawia się stopniowo, a obrazy zaczynają żyć własnym życiem.
Jeśli jednak nie mamy tyle cierpliwości, z pomocą przychodzi… woda utleniona.
Z chemicznego punktu widzenia to nic innego jak przyspieszenie reakcji utleniania związków żelaza, odpowiedzialnych za powstanie błękitu pruskiego.
To, co normalnie dzieje się pod wpływem tlenu z powietrza, zostaje wykonane „na skróty”.
Niebieskie historie
Trudno się nie uśmiechnąć, kiedy po raz pierwszy widzi się efekt swojej pracy.
Na koniec był czas na oglądanie odbitek, rozmowy i dzielenie się wrażeniami.
Każda praca opowiadała inną historię, a pracownia chemiczna jeszcze długo mieniła się odcieniami błękitu.

Chemia, sztuka i radość tworzenia
To były warsztaty, które idealnie połączyły chemię, sztukę i zwykłą radość tworzenia.

